Złota Halina
- Details
- Z. Wojak
- Historia
121 lat temu, 26 lutego 1900 roku, urodziła się Halina Konopacka, lekkoatletka, zdobywczyni pierwszego złotego medalu olimpijskiego dla Polski. Siedmiokrotna rekordzistka świata w trzech dyscyplinach: rzucie dyskiem, rzucie dyskiem oburącz i pchnięciu kulą. Rekord Polski pobiła 56 razy! W 1939 roku wraz z mężem Ignacym Matuszewskim brała udział w ewakuacji złota Banku Polskiego.
Urodziła się w Rawie Mazowieckiej w mieszczańskiej rodzinie Jakuba i Marianny z Raszkiewiczów Konopackich. Ze strony matki miała przodków pochodzenia tatarskiego. Jej rodzina pasjonowała się sportem. W tenisa grał jej ojciec, siostra Czesława i brat Tadeusz, późniejszy piłkarz i lekkoatleta. Gdy Halina miała kilka lat rodzina Konopackich przeprowadziła się do Warszawy, gdzie Halina ukończyła gimnazjum Celiny Plater- Zyberkówny i rozpoczęła studia filozoficzne na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Przystąpiła także do sekcji lekkoatletycznej AZS-u, gdzie trenowała biegi, pchnięcie kulą, rzuty oszczepem i dyskiem oraz skoki wzwyż. Jej pierwsze próby rzutu dyskiem skończyły się pobiciem rekordu Polski, a dwa lata później zdobyciem złotego medalu na światowych igrzyskach kobiet w Szwecji. A potem nastąpiły przygotowania do igrzysk olimpijskich w Amsterdamie, gdzie Polka nie tylko zdobyła złoty medal, ale także pobiła rekord olimpijski i rekord świata. I… została okrzyknięta najpiękniejszą kobietą Igrzysk Olimpijskich. Tak o tym wydarzeniu pisał Jerzy Grabowski, korespondent „Przeglądu Sportowego”:
„Wielki rozmach, szybki obrót, zamach i dysk wyrzucony niemal klasycznie pada prawie na linji 40mtr. Na maszcie olimpijskim, owym symbolu doskonałości człowieka nowoczesnego, zatrzepotał biało-amarantowy sztandar Polski”.
A jego kolega dodawał:
„Ta jedna chwila, gdy przedstawiciele 47-miu narodów z odkrytymi głowami oddawali cześć naszemu sztandarowi, ta jedna chwila przyćmiła wszystkie inne”.
A oto jej własna relacja z tego pamiętnego dnia, opublikowana w czasopiśmie „Stadjon”:
„Mój dzień zapowiadał się nieszczególnie. Od rana padał deszcz. Oślizgły dysk, miękkie koło, zimno, wiatr, to niedobry prognostyk. Jedyne moje atuty - chęć zwycięstwa - chęć tak wielka, że prawie pewność. Z szatni przez długi tunel wychodzę na boisko. Dopiero teraz widzę przytłaczającą potęgę stadionu… Biało-czerwone chorągiewki na trybunach, wśród rozkołysanego tłumu widzów. Z trudem tylko słyszę okrzyki: Polska! Halina! I czuję, że ci ludzie proszą, dopominają się o hymn i sztandar”.
Ten złoty medal Haliny Konopackiej, pierwszy dla Polski, zdobyty 10 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wywołał euforię wśród społeczeństwa polskiego i władz państwowych. Toż to wtedy, po raz pierwszy hymn narodowy Mazurek Dąbrowskiego (uchwalony rok wcześniej) podczas ceremonii medalowej, towarzyszył fladze wciągnięcia na maszt. W moich oczach, z perspektywy czasu, to było takie przypomnienie światu: wróciliśmy na mapę Europy, mamy swój hymn, istniejemy, zdobywamy sukcesy. Złota medalistka otrzymała telegram gratulacyjny od prezydenta Mościckiego, a marszałek Józef Piłsudski zaprosił ją do Belwederu. Przyjął się również taki żart:
„W jaki sposób zdobywają sławę Polacy? Kiepura- pyskiem, Konopacka- dyskiem”.
W tym czasie jednym z członków Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego był płk Ignacy Matuszewski, dyrektor departamentu administracyjnego MSZ, wielki miłośnik sportu. I to za niego w grudniu 1928 roku wyszła za mąż Halina Konopacka. Mając 31 lat, Halina postanowiła zakończyć czynną karierę sportową i rozpocząć działalność w Polskim Komitecie Olimpijskim i redakcji pisma „Start”. Halina Konopacka miała również inne zainteresowania: pisała wiersze, malowała, haftowała, jeździła na nartach (znakiem rozpoznawczym Haliny był czerwony berecik, który zakładała zarówno na stokach narciarskich, jak i na stadionie sportowym). Z połączenia słów „czerwony” i „kobieta” górale nazywali ją „Czerbieta”. Gdy została żoną płk Ignacego Matuszewskiego, późniejszego ministra skarbu, często pojawiała się na salonach, w salach balowych czy pokazach mody sportowej w Oficerskim Yacht Klubie. Często także uczestniczyła w spotkaniach legionistów z gitarą w ręku, przygrywając im do śpiewu pieśni patriotycznych.
Gdy wybuchła druga wojna światowa, głównym celem stało się zabezpieczenie polskiego złota. Misję tę powierzono ministrowi skarbu płk Ignacemu Matuszewskiemu oraz ministrowi przemysłu i handlu Henrykowi Floyarowi Rajchmanowi. Tę niezwykłą misję opisał w swojej książce historyk Sławomir Cenckiewicz (więcej.S.Cenckiewicz – "„Ocalić polskie złoto”). Obu panom towarzyszyły żony, które stały się pełnoprawnymi uczestniczkami wyprawy. Celem misji było dotarcie do Rumunii. Po latach Halina Konopacka tak wspominała tę brawurową akcję:
„We dnie staliśmy w lasach, przykryci gałęziami, że trudno było dojrzeć z góry żółto-czerwone autobusy warszawskie. Spaliśmy, gdzie się dało. W stodołach, w stajniach, na gołej ziemi. Aż po kilku dniach dobrnęliśmy w końcu di granicy rumuńskiej. Pierwszy raz zobaczyliśmy światło elektryczne, które nas oświecało”.
I dalej:
„My, kobiety, dźwigałyśmy te skrzynki, które były dość ciężkie- ażeby jak najprędzej znaleźć się na morzu. Statek ten szedł zygzakiem dlatego, że Morze Czarne było naładowane niemieckimi podwodnymi statkami. Ale znów szczęście nam sprzyjało. I w zupełnej ciszy, bez ognia, bez zapałki, bez papierosa- płynęliśmy do Konstantynopola”.
Bohaterska akcja ewakuacji cennego skarbu polskiego skończyła się sukcesem, co po latach docenili historycy nazywając ją akcją drugiego złota. (I tu należy wspomnieć, że podczas tej wyprawy Halina Konopacka zgubiła swój złoty medal olimpijski). Wkrótce potem państwo Matuszewscy przedostali się do Paryża, a stamtąd do Portugalii i drogą morską do Nowego Jorku. Tam dotarła do pułkownika tragiczna wiadomość o śmierci jedynej, ukochanej córki z pierwszego małżeństwa- Ewy Matuszewskiej ps. „Mewa”, studentki tajnej medycyny, żołnierza AK. Ewa zginęła w Powstaniu Warszawskim, zamordowana przez Niemców wraz z rannymi, którymi się opiekowała. Pułkownik Matuszewski zmarł krótko po niej, w sierpniu 1946 roku (atak serca). A co z Panią Haliną? 24 grudnia 1955 roku na antenie Radia Wolna Europa, tak oto opisała swoją sytuację tułaczki emigracyjnej:
„Ze sportem nie zerwałam. Prowadziłam przez kilka lat szkołę narciarską tutaj i miałam sklep ze sprzętem narciarskim. Jeżdżę teraz na nartach i gram w tenisa. Obecnie prowadzę magazyn krawiecki w okolicach Nowego Jorku”.
W późniejszych latach trzykrotnie odwiedziła Polskę. Swoją tęsknotę za krajem wyrażała w poezji. Dużo również malowała, szczególnie kwiaty. Niestety, wiele jej obrazów pozostaje w rękach prywatnych właścicieli.
Zmarła 28 stycznia 1989 roku w Dayton Beach na Florydzie. Jej prochy zostały sprowadzone do Polski 18 października 1990 roku. Spoczęła na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Szczątki płk Matuszewskiego i mjr. Floara Rajchmana również wróciły do Polski, dzięki usilnym staraniom m.in. profesora Cenckiewicza.
I tu należy wspomnieć, że były prezydent Aleksander Kwaśniewski (w latach 1988- 1991 prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, prezydent RP od 1995 do 2005) uznał, że czyny i osiągnięcia naszej wspaniałej lekkoatletki nie zasługują na jej pośmiertne odznaczenia mimo, że na świecie nazywano ją Złotą Damą – The Golden Lady, która była uosobieniem „olimpijskości” w takim wymiarze, w takim znaczeniu, w jakim widział to twórca nowożytnych igrzysk olimpijskich Pierre de Coubertin.
I moje krótkie pytanie:
Jakimi przesłankami kierował się Aleksander Kwaśniewski, odmawiając pierwszej polskiej złotej zdobywczyni medalu olimpijskiego, zdobytego 10 lat po wyzwoleniu kraju i przyznania jej pośmiertnego odznaczenia? Nie wiemy? Czyżby dostał od swoich sowieckich agentów informację: Towariszczu, nie nada! Być może chodziło także o jej męża płk. Ignacego Matuszewskiego, który w latach PRL był wykreślony z kart polskiej historii! No i nie zapominajmy także, że próba nadania odznaczenia dla naszej wspanialej Patriotki- Olimpijki przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, również nie doszła do skutku, gdyż Prezydent i cała jego twórcza elita „resztkowa” polska inteligencja zginęła w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.
Dopiero Prezydent RP Andrzej Duda oznaczył Ją pośmiertnie Orderem Orła Białego (15 listopada 2019). Te rozważania wypada skończyć fragmentem wiersza naszej wspaniałej polskiej sportsmenki, patriotki, malarki i poetki:
Któregoś dnia – ach, wiem to,
Płynąc nie wiedząc skąd,
Na twardy wyląduję ląd.
Zamienię chwiejną topiel
Na żyzny pełny grunt-
Głęboko w nim zakopię
Ostatni, młody bunt.
Zamknie się wielki roztocz,
Ogromny dawny świat,
I zbiegnie w dróżkę prostą
Zwyczajnych ludzkich lat.
Lat jakiś tak wielu,
Co przeżyć trzeba z kimś-
W dziesiątka wiosen wesel
W smutku dziesiątka zim.
Lecz póki siły we mnie
Zawracam popod prąd
Próbując nadaremnie
Ominąć bliski ląd
I w wielką uciec przestrzeń
Przed dniem, co musi przyjść-
Bo pragnę błądzić jeszcze
Nim kiedyś zacznę iść.
Źródła:
Z radości życia Halina Konopacka- Maria Rotkiewicz. Bosz; 1.edition (1 January 2018)
Pierwsza Dama II Rzeczypospolitej – Haliny Konopackiej zwycięstwa, romanse i dramaty- Przegląd Sportowy (12 maja 2017)
Chcę w wielką uciec przestrzeń- Nowe Państwo (27 marca 2018)
Olimpijka, poetka, malarka- Polskie Radio (27 marca 2018)
Ocalić Polskie złoto! Uważam Rze Historia- S.Cenckiewicz. www.historia.uważamrze.pl (artykuł 29 marca 2018)
Mistrzyni dysku, pióra i palety- Maria Rotkiewicz. Światło Olimpii, Warszawa 2011.
Halina Konopacka (1900 – 1989) – Dzieje.Pl (30 grudnia 2013)
Comments powered by CComment