Kiedy w dniu 9 lutego 1943 roku mieszkańcy Parośli zobaczyli nad ranem nadciągający oddział żołnierzy w sowieckich mundurach nie wiedzieli, że czeka ich śmierć w męczarniach.

IMG0249Rankiem 9 lutego 1943 roku wieś Kolonia Parośla została otoczona przez dużą grupę uzbrojonych w pepesze i siekiery Ukraińców, którzy przedstawili się mieszkańcom jako radziecka partyzantka, szykująca się do starcia z oddziałami niemieckimi. Po wkroczeniu do wioski Ukraińcy podzielili się na małe grupki i zaczęli zajmować poszczególne gospodarstwa, żądając jedzenia i picia. Kiedy uczta dobiegła końca, członkowie oddziału związali mieszkańców wioski i rozpoczęli ich rzeź przy użyciu siekier. Masakrę przeżyło kilkanaście osób. Oto jak wspominał to przerażające ludobójstwo Witold Kołodyński, który jako jeden z nielicznych przeżył mimo otrzymania ciosu siekierą w głowę:


„Ocknąłem się po jakimś czasie, głowa mnie bolała. To cud, że nie zacząłem jęczeć, bo oni jeszcze byli w domu. Czekałem, byłem sparaliżowany strachem, udawałem nieżywego. Wtedy usłyszałem, jak mama się odezwała płaczliwym głosem. Ukrainiec podszedł, zamachnął się siekierą, rąbnął i zapanowała cisza. Potem trącali nas butem, sprawdzali, czy żyjemy. Nie wiem, jak to się stało, że wytrzymałem, że nie próbowałem uciekać. Sam nie wiem”.

 Po opuszczeniu przez oprawców Parośli Witold Kołodyński opisał wygląd mieszkania:

„Widok, który naszym oczom ukazał się, był straszny. Nie do objęcia umysłem ludzkim, tym bardziej umysłem dziecięcym. Rodzice mieli głowy rozrąbane na pół. Mamy długi warkocz był odcięty. W głowie ojca pozostawiona siekiera, co oznaczałoby, że słyszane przeze mnie jęki wydawał ojciec, którego dobito. W kołysce najmłodsza Bogusia, w wieku 1,5 roku, uderzona była siekierą w czoło. Przez dłuższy czas była w konwulsjach, które miotały kołyską. Lila (siostra) wzięła ją na ręce i po chwili Bogusia zakończyła życie. Z nosa wydobyła się „bańka”- był to mózg”. (więcej – Początek zagłady – Witold Kołodyński/ Wołyń 1943.wspólnotapolska.org.pl.).

OfiaryZbrodniWolynskiej
Ogółem w Parośli sotnia UPA zamordowała wtedy w bestialski sposób około 170 Polaków. Ciała ofiar zostały pochowane we wspólnym grobie, nad którym usypano kurhan. Wieś Parośla przestała całkowicie istnieć. Cudem z rzezi uratowało się około 10 osób, w tym wspomniany powyżej Witold Kołodyński i jego siostra Lila. Część z nich do końca życia pozostała niepełnosprawna.

Wkrótce po zagładzie Parośli doszło do kolejnych masowych zbrodni. Według Ewy Siemiaszko, która od trzech dekad prowadzi badania i dokumentuje ludobójstwo dokonane na polskich mieszkańcach Wołynia, na samym Wołyniu życie straciło około 60 tysięcy Polaków, a w innych rejonach, gdzie działała UPA, około 70 tysięcy.

 

 

 

 

 

 

 

masowygrob



Zródła:


Wołyń. Siła traumy. Maria Fredro – Boniecka. WAB 2016

Wołyń zdradzony. Piotr Zychowicz. Rebis 2019

Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945.
Władysław i Ewa Siemiaszko. Wydawnictwo von Boroviecky 2008

Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Grzegorz Motyka. Wydawnictwo Literackie

Początek zagłady. Witold Kołodyński/Wołyń 1943. wspólnotapolska.org.pl