Decyzja Władimira Putina o wysłaniu żołnierzy, których wezwał jako "rozjemców", do separatystycznych regionów Ukrainy nie stanowiła jeszcze kolejnej inwazji, która uruchomiłaby szerszy pakiet sankcji, powiedział w poniedziałek urzędnik administracji Bidena, choć dodał, że pełna inwazja może nastąpić w każdym czas.
Stany Zjednoczone będą kontynuować dyplomację z Rosją, dopóki „czołgi nie potoczą się” – powiedział inny urzędnik.
Uznanie przez rosyjskiego prezydenta dwóch separatystycznych regionów za niepodległe i rozkaz wysłania wojsk podniosło teoretycznie stawkę gry z Zachodem o Ukrainę.
Ale przynajmniej niektórzy prawodawcy w Izbie wyrazili pogląd, że riposta Bidena nie dorównała eskalacji konfliktu.
Dwóch republikanów Izby Reprezentantów, Mike McCaul i Mike Rogers, wydało oświadczenie, które stanowiło zdecydowane potępienie reakcji administracji na rosnącą agresję Moskwy.
„Wobec doniesień, że Putin wysyła teraz wojska w rejony Doniecka i Ługańska pod postacią „sił pokojowych”, teraz nie czas na symboliczne gesty, które posłużą jedynie do ośmielenia Putina i narażenia na niebezpieczeństwo naszych przyjaciół na Ukrainie” – czytamy w oświadczeniu. „Teraz nadszedł czas, aby prezydent Biden nałożył sankcje, które uderzają w samo serce rosyjskiej gospodarki i raz na zawsze zakończył Nord Stream 2, tak jak obiecał światu, że to zrobi”.
Biały Dom ogłosił szybko po ogłoszeniu Putina, że zapobiegnie inwestycjom USA w tych obszarach, a jeden z urzędników administracji powiedział dziennikarzom, że dodatkowe środki zostaną ogłoszone we wtorek, ale wszystkie one były oddzielone od szerszego zestawu sankcji, które Waszyngton obiecał wdrożyć ze swoimi sojusznikami w przypadku inwazji Rosji na Ukrainę.
Wysoki urzędnik administracji powiedział Reuterowi, że wysłanie rosyjskich wojsk do separatystycznych regionów nie było odstępstwem od tego, co Rosja już i tak zrobiła, i dlatego nie wywołało to szerszych sankcji.
„To nie jest kolejna inwazja, ponieważ jest to terytorium, które już zajęli” – powiedział ten urzędnik.