Roman Misiewicz jest poetą i niezależnym blogerem. Zajmuje się on także publicystyką i pisze obecnie dla "WPolityce" jak również dla Solidarnych 2010. Obecnie czytelnicy mają możliwość zapoznania się z jego artykułem na temat losu filmy redaktor Ewy Stankiewicz i ostatniej decyzji zablokowania emisji tego filmu w TVP1.
Oto dwa ważne cytaty z artykułu Romana Misiewicza:
Kiedy w październiku ubiegłego roku, na uroczystości 10 lecia „Solidarnych 2010” obejrzałem fragment filmu wyreżyserowanego przez panią Ewę Stankiewicz-Jorgensen, pomyślałem sobie, że pojawiło się wreszcie „coś”, na co czekałem od dekady. Była to także pierwsza rzecz, wnosząca w przeciągu ostatnich sześciu lat, coś nowego w sprawie Smoleńska. W tym krótkim fragmencie dokumentu, który wówczas obejrzałem, było kilka nieznanych mi relacji, kilka zupełnie nowych zdjęć. Uwierzyłem, że Smoleńsk nie został zupełnie zamrożony.
Okazuje się, że się myliłem. Ktoś jednak zablokował emisję. Niemal w ostatnim momencie. Decyzja ta była stricte polityczna, więc nie przypuszczam, aby tym decydentem – o którym mówi autorka filmu - był ktoś z byłej ekipy Donalda Tuska.
Drugi cytat sugeruje co można zrobić aby film Ewy Stankiewicz ostatecznie ujrzał światło dzienne:
Może więc – jak to zasugerowała w jednym z wywiadów sama autorka dzieła - należałoby zrobić zbiórkę i wykupić od TVP prawa do filmu. Oraz umieścić go, choćby na platformie „Solidarnych 2010”, wraz z innymi materiałami i dokumentami o Smoleńsku.