Akcja została nazwana "Sylwester u Kaczyńskiego" i zwołana została przez opozycję w celu wywierania "presji" na prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego ale bez konkretnych celów i chyba głównie aby prezesa postraszyć.
Według rzecznika policji stołecznej na wyznaczoną godzinę protestu po domem Kaczyńskiego zebrało się o godzinie 19-tej 13 osób w tym 12-tu dziennikarzy w celach zawodowych.
Rzecznik KSP Sylwester Marczak poinformował, iż frekwencja po pewnym czasie wzrosła, lecz w sumie zebrało się tylko kilkadziesiąt osób zamiast oczekiwanych 14-tu tysięcy. Nie pomógł nawet fakt, iż Gazeta Wyborcza promowała tę inicjatywę przez tydzień przed planowanym wydarzeniem.