Demonstracja nie grzeszyła tym razem za dużą frekwencją ale chęć zaistnienia, objawiana, w przejawach wściekłości i zbydlęcenia była obecna.

Pewna "pani" kobieta specjalnie przykleiła się nawet do bramy Ministerstwa Edukacji Narodowej. Poinformowała wszystkich naokoło, że była świadoma oparzenia pierwszego stopnia.

Cel tego "happeningu" był prosty:

Chciałam tam siedzieć dopóki minister Czarnek poda się do dymisji, ale się nie udało.

A zatem wszystko jeszcze do osiągnięcia, bo tym razem minister się nie podał a klej puścił.

Policjanci musieli wezwać karetkę pogotowia do jednej z osób, która tak zapalczywie usiłowała wyrwać kratę zabezpieczającą szybę w policyjnym radiowozie, że doznała kontuzji ręki.

klejnabramie