Narodowe Święto niepodległości było celebrowane w Polsce dużo skromniej niż ostanimi laty ze względu na restrykcje pandemiczne.

W ramach celebracji przed Grobem Nieznanego Żołnierza wieniec od narodu złożył prezydent Andrzej Duda.

Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że sam Marsz Niepodległości, który według ogłoszeń Roberta Bąkiewica miał odbyć się pod postacią zmotoryzowanego rajdu, został kilkukrotnie zakłócony "zadymami" i prowokacjami.

Na tym ertapie jest trudno powiedzieć jednoznacznie kto był odpowiedzialny za zakłócenia.

Robert Bąkiewicz twierdzi, iż prowokacji dopuszczała się kilkukrotnie sama policja ale przede wszystkim Antifa. Ta ostatnia, według Roberta Bąkiewicza, nie spotkała się z odpowiednią reakcją policji a nawet jej działalność była traktowana tolerancyjnie.

Według relacji policji, z przekazu TVP to uczestnicy Marszu Niepodległości winni byli kilku prowokacjom.

Życie Stolicy częściowo potwierdza relacje Roberta Bąkiewicza, ale wskazuje również na inny czynnik – współudział Ratusza Warszawy w stworzeniu złej atmosfery i cichego zachęcania do zamieszek i zadym w wydaniu ugrupowań radykalno-lewicowych.