Roman Giertych poinformował media, iż zły stan jego zdrowia i zemdlenie w czasie rewizji jego domu w Józefowie był wynikiem "tajemniczej działalności" funkcjonariuszy CBA.
Mecenas Giertych powiedział, że znalazł się w łazience w mieszkaniu razem z agentem i następnie, cytuję: „on coś zrobił, straciłem przytomność i nie wiem, co się dalej stało” – mówiła w rozmowie z TVN24 Hanna Machińska, zastępca Rzecznika Prawo Obywatelskich.
Lekarze biegli nie widzieli jednak zagrożenia życia w wypadku Romana Giertycha i pozwolili na jego przesłuchanie i postawienie mu zarzutów.
Giertych nie będzie przebywał w areszcie i w zamian zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 5 milionów złotych, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.