4700 amerykańskich spadochroniarzy wysłanych do Polski w związku z trwającym kryzysem na Ukrainie buduje obozy i oczekuje się, że będzie szkolić się z polskimi sojusznikami, podczas gdy pewien element dowodzenia przybył do Niemiec, a kolejne 1000 żołnierzy Strykera ustawia się w Rumunii.
Amerykańskie oddziały 82 Dywizji Powietrznodesantowej rozbijają obóz na lotnisku wojskowym w MielcuTymczasem eksperymentalny odrzutowiec rozpoznawczy armii amerykańskiej – nazwany Artemis – spędził czwartek na torze lotu, który omija granice białoruskie i rosyjską eksklawę Kaliningrad, zgodnie z danymi lotu. Śmigłowce armii amerykańskiej wykonywały także loty w polskiej przestrzeni powietrznej, m.in. w celu ewakuacjichorego Amerykanina z Kijowa.
Spadochroniarze w Polsce zodomawiają się na lotnisku wojskowym pod Mielcem, w południowo-wschodniej części kraju. Pentagon powiedział, że żadna z tych sił nie jest w stanie odpowiedzieć na rosyjską inwazję, chociaż spadochroniarze mogą wspierać amerykańskich ewakuowanych uciekających z Ukrainy do Polski.
Spadochroniarze są prowadzeni na ziemi przez gen. dyw. Christophera Donahue, który w sierpniu dowodził również ewakuacją Afganistanu z międzynarodowego lotniska Hamid Karzai.
101. Dywizja Powietrznodesantowa z Fort Campbell w stanie Kentucky również wysłała w tym tygodniu kilkaset żołnierzy do Europy, aby wesprzeć dowodzone przez XVIII Korpus Powietrzny Połączone Siły Zadaniowe Smoka. Na skład jednostki skłąda się personel logistyczny i personel sztabowy, powiedziała rzeczniczka jednostki ppłk Kari McEwen.
Siłę bojową w Polsce uzupełnia brygada pancerna 1. Dywizji Piechoty, która w sierpniu rozpoczęła dziewięciomiesięczną rotację w kraju. Brygada liczy 3800 żołnierzy, 80 czołgów Abrams, 15 samobieżnych haubic i 130 wozów bojowych Bradley. Takie rotacje są rutyną od 2014 roku, kiedy Rosja dokonała aneksji ukraińskiego Półwyspu Krymskiego.