Właściwie chodzi tu konkretnie o jedną przedstawicielkę radia WNET, panią Celinę Martini, której zdaniem Polacy mieszkający na stałe za granicą nie mają wielkiego wkładu w rozwój kraju a zatem należałoby poważnie rozpatrzeć ich prawa wyborcze w Polsce.
Argumenty wysuwane przez panią Martini to:
Polacy głosujący za granicą wybierali w większości ugrupowania lewicowe i liberalne. Ich dziełem było pozyskanie do Sejmu tak wartościowej osoby, jak posłanka Klaudia Jachira, która w Polsce uzyskała 1000 głosów, za to w UK 4000.
No ale z drugiej strony ponad 48% wyborców z samej Polski głosowało na Trzaskowskiego, a więc im też należałoby zabrać prawa głosu, jeśli poszlibyśmy tropem tej samej logiki.
Ponadto, my emigranci czerpiemy, według pani Martini, wiedzę o Polsce z niewłaściwych źródeł w tym z „Gazety Wyborczej”.
No cóż, Polacy w Polsce też czytają Gazetę Wyborczą, co więcej oglądają TVN i o zgrozo czytają gazety należące do koncernu Axel Springer!
W skrócie - argumenty używane przez panią Celinę Martini przypominają, odwrócenie argumentów lewicowo-POwskich czyli - „Na PiS głosują niewykształcone buraki i wiocha”.
Oczywiście pani Martini ma zupełną słuszność krytykując politykę migracyjną Polski w przyznawaniu obywatelsktwa osobom, które do tego żadnych praw nie posiadają ale .... jest to sprawa polityki migracyjnej a nie samego prawa do głosu obywateli RP.