Ludzie w Wiktorii złapani w potrzask drakońskich zakazów wprowadzonych przez niekompetentnego premiera o socjalistycznych poglądach zostali uderzeni dodatkowym zrządzeniem losu.

Cała noc z czwartku na piątek była nocą sztormową. Wiatr dochodził w Melbourne do 124 km/godzinę i lał ulewny deszcz. Nad ranem 50 000 tysięcy domów było bez elektryczności. Woda deszczowa zatopiła kanalizację miejską i ścieki przelały się do rzeki skąd Melbourne czerpie swoje częściowe zapasy wody pitnej na skutek czego ponad 250 000 ludzi nie może właściwie używać wody do picia i gotowania. To spowodowało paniczne zakupy wody w supermarketach, tak że pułki są obecnie zupełnie puste.

Są też ofiary śmiertelne- 4 letni chłopczyk oraz para małżeńska zostali zabici przez upadające drzewa. Straty materialne trudne są jeszcze do oszacowania. Powalone linie wysokiego napięcia, uszkodzone domostwa, oraz tysiące samochodów uszkodzonych przez powalone drzewa.

damagedcars