Po słynnej masakrze na Placu Tiananmen w Pekinie w 1989 roku ówczesny premier Australii Bob Hawke w swojej naiwności udzielił azylu politycznego i natychmiastowych praw do rezydencji dla około 10 tysięcy młodych obywateli chińskich przebywających w Australii na studenckich wizach.

W umyśle zachodniego polityka nie zaświtało światełko prawdy, że prawie wszyscy ci, którym udzielił on azylu to dzieci komunistycznych prominentów. Zwykli ludzie i dysydenci nie dostawali wówczas w Chinach nawet paszportów.

Obecne sytuacja zmieniła się o tyle, że nie mówimy o 10 tysiącach emigrantów a setkach tysięcy.

To związku z działalnością tychże chińskich emigrantów, którzy nigdy nie wyrzekli się lojalności ani w stosunku do Chin ani do chińskiej komunistycznej partii została wszczęta praca komisji senackiej w parlamencie federalnym w Canberze.

Podczas przesłuchań trzech wybranych przedstawicieli chińskiej społeczności senator Eric Abetz zapytał ich, czy byliby w stanie potępić działalnośc KPP, ale dostał od nich odpowiedzi wymijające.

Zaraz po zakończeniu sesji pytań świadkowie Yun Jiang, Osmond Chiu, and Wesa Chau oskarżyli senatora Erica Abetz o rasizm i McCarthyism.

Czy rząd australijski zmieni swoją samobójczą politykę emigracyjną?