Honi (LINK) rozumie dobrze bóle profesora Sadurskiego bo tak jak i on sam reprezentuje marksistowski nurt myśli politycznej. Według tego nurtu, prawda musi być  po ich stronie a w każdym innym przypadku jest to niesprawiedliwość społeczna i ucisk klasowy. Dla wyjaśnienia podajemy, że Honi Soit jest skrajnie lewicowym magazynem politycznym, prowadzonym przez lewicowe związki studenckie przy Uniwersytecie Sydnejskim.

Wojciech Sadurski (LINK) skarży się w wywiadzie udzielonym magazynowi online Honi Soit, że jest prześladowany politycznie w Polsce i że się po prostu boi. Boi się ponieważ na skutek apelacji w sprawie, w której w pierwszej instancji został uniewinniony, może tym razem dostać wyrok do 12-tu miesięcy więzienia.

Przy okazji przypomnieć należy o co chodziło w całej tej awanturze. Otóż uczony profesor dnia 10 listopada 2018 roku na Twitterze nazwał partię Prawo i Sprawiedliwość „zorganizowaną grupą przestępczą”. To tak w przeddzień Marszu Niepodległości, który dobry profesor w tym samym komentarzu na Twitterze jednym tchem podsumował:

„ ....żaden przyzwoity człowiek nie powinien iść w paradzie obrońców białej rasy, którzy na chwilę schowali swe falangi i swastyki, w zmowie ze zorganizowaną grupą przestępczą PiS."(LINK)

Oczywiście największym przekrętem tutaj jest rozważanie przez profesora Sadurskiego wyroku więzienia, który mu może grozić w wyniku apelacji PiS. Otóż od samego początku do końca ta sprawa sądowa była procesem CYWILNYM, w którym w najgorszym wypadku moglibyśmy mówić o odszkodowaniu pieniężnym. W rzeczywistości chodziło o oficjalne przeprosiny na łamach jakichś renomowanych mediów. Tak więc, jeśli Wojciech Sadurski apelację przegra, to będzie musiał przepraszać ale o martyrologii więziennej niestety mówić tutaj nie można.

sadurski1---Copy
Profesor Wojciech Sadurski kiedyś (1975 rok) i dziś

Tak czy owak Wojciech Sadurski zdecydowanie pamięta lepsze czasy, kiedy to w Polsce rządziła prawdziwa demokracja czyli kiedy mieliśmy dyktaturę proletariatu. Z pewnością zaś pamięta kiedy to nawet oficerowie Urzędu Bezpieczeństwa bali się go (ze względu na pozycję ojca), w czasie gdy został zarejestrowany jako Kontakt Operacyjny w 1975 roku (Sygnatura teczki IPN BU 00 1043/1507).