Zaczęło się wszystko bardzo pięknie i emocjonalnie, gdy 11-to letnia córka niejakiej Alejandry Juarez odczytała chwytający za serce i wyciskający łzy list teatralnie przedstawiający Donalda Trumpa jako człowieka pozbawionego serca.
Otóż chodziło tu o fakt, że federalni agenci departamentu emigracji po wielu latach ukrywania się, aresztowali i deportowali nielegalnie przebywającą w Stanach Alejandrę Juarez. Jej nieletnia córka, urodzona w Stanach, pozostała na miejscu …... i mogła przysłużyć się Demokratom w ataku na Trumpa.
Czytanie łzawego listu o rozdzielaniu rodzin przerywane było, wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami Donalda Trumpa rzekomo w odniesieniu do meksykańskich emigrantów. Padały okrutne słowa:
1. Zaczniemy ich wyrzucać od pierwszego dnia (w domyśle przezydentury).
2. To nie są ludzie.
3. Nie chcę ich w naszym kraju!
4. To są zwierzęta!
Co się naprawdę stało?
Po pierwsze wszystkie powyższe wypowiedzi, wyjęte były z kontekstu, kiedy to Trump omawiał działalność meksykańskich karteli kryminalnych w Stanach Zjednoczonych.
Po drugie Alejandra Juarez, która po raz pierwszy przekroczyła nielegalnie granice w 1998 i była deportowana podczas prezydentury Billa Clintona a po drugim nielegalnym przekroczeniu granicy naznaczona do deportacji podczas prezydentury Baracka Obamy.
Dobra szkoła manipulacji, niestety wykonanie i detale trochę grubymi nićmi szyte. Media popierające Republikanów mają bal …... ale mediów tych oczywiście nie czyta ani nie ogląda nikt z obozu przeciwnego.
A tam …. .ciekną łzy i krwawią serca.
Podobnie jak w Polsce, gdzie nikt popierający tak zwaną Totalną Opozycję nie jest nawet odlegle świadomy tego co się stało z oczyszczalnią ścieków Czajką, i kto jest odpowiedzialny za zrzuty odchodów do Wisły.